Nie pytaj mnie, dlaczego nie mam więcej dzieci

kobieta w ciąży, brzuch ciążowy

Większą część czasu, który przeznaczyłam na napisanie tego wpisu zajęło mi zastanawianie się, czy w ogóle powinien powstać. Wkraczamy w sferę bardzo prywatną i nie jest to dla mnie łatwe.

Tym bardziej, że mam świadomość, że ludzie nie potrafią zareagować na to, co teraz napiszę. Nie wiedzą jak się zachować albo zwyczajnie się ze mną nie zgadzają.

Nie lubię się tak obnażać, ale wiem, że takich kobiet jak ja może być więcej. Kobiet, którym być może pomoże to, że ktoś inny także to przeżywa, ktoś inny rozumie. Mi by pomogło.

Pytamy, pytamy

Śmieszne mamy czasy. Coraz więcej wiemy, a jednak popełniamy te samy błędy. Znamy opinie ekspertów, a mimo tego wydaje nam się, że nasza opinia jest lepsza. Wiemy, że nie powinno się pytać ludzi o to, czemu nie mają dzieci, a jednak to robimy.

Pytamy młode małżeństwa, kiedy pierwsze dziecko.

Pytamy młode mamy, kiedy drugie.

Pytamy też rodziny wielodzietne, czemu aż tyle.

Mamy coraz większą wrażliwość dla problemów z płodnością i utrzymaniem ciąży, a jednak umyka nam, że samo pytanie jest już przejawem braku tej wrażliwości. Mamy też małą tolerancję dla innych odpowiedzi, niż nie mogę: to nie jest dobry moment, nie wiem czy chcę, czy też po prostu nie chcę i już. Małą tolerancję ludzie mają także dla mojej odpowiedzi.

Tak, choruję na endometriozę i mogę mieć trudności z zajściem w ciążę.

A jednocześnie nie, na tą chwilę, nie chcę mieć więcej dzieci, nawet gdybym mogła.

Ale, ale.. Jak to?

I choć mam ważne powody i choć była to chyba najtrudniejsza decyzja w moim życiu, to mam poczucie, że cały czas muszę się z niej tłumaczyć. Tak to już u nas jest.

Jak to nie chcesz mieć więcej dzieci? Przecież podobno lubisz być mamą.

Naprawdę mogę jednocześnie lubić macierzyństwo i nie chcieć mieć więcej dzisiaj. I taka decyzja nie czyni mnie gorszą mamą, choć niektórym ludziom się tak wydaje.

Ale przecież jak teraz nie będziesz mieć dzieci, potem już pewnie nie będziesz mogła.

Naprawdę wiem, jak działa endometrioza. I dlatego ta decyzja była taka trudna. I ostatnie, czego potrzebuję, to namawianie mnie, że jednak mam ją zmienić.

Może jednak się zmobilizujesz i będziesz mieć więcej dzieci?

W końcu to tylko kwestia mobilizacji. Wszak wystarczy się spiąć, trochę bardziej postarać i już. Żałuję, że sama na to nie wpadłam…

I mogłabym teraz przytoczyć Wam różne argumenty i może nawet przekonałabym część z Was, że moja decyzja jest słuszna. Rzecz w tym jednak, że nie muszę. To moja decyzja i tylko moja i nikomu nie muszę się z niej tłumaczyć, uzasadniać, przekonywać.

Czas żebyśmy zrozumieli, że cudze rozmnażanie to nie nasza sprawa. Nie ma dwóch takich samych ludzi i dwóch takich samych sytuacji. Dlatego nigdy nie wiesz, z czym ktoś się boryka, nawet jeśli wydaje Ci się, że masz podobnie. Nigdy też nie masz prawa czyjejś sytuacji oceniać.

I wszystkie te przytoczone przeze mnie dzisiaj słowa są po prostu nie w porządku. Niczego nie wnoszą do zazwyczaj i tak już trudnej sytuacji. Nie pomagają, a jedynie ranią.

Nie pytamy, nie pytamy

Kiedy pytasz młode małżeństwo, czemu nie mają jeszcze dzieci, być może przypominasz im o tym, jak długo i bezskutecznie się o nie starają.

Kiedy pytasz kobietę, czemu nie ma drugiego dziecka, być może ona myśli właśnie o tym, jak niedawno poroniła.

Kiedy pytasz parę, czemu nie ma dzieci, być może chcieliby powiedzieć Ci, że wcale ich nie chcą, ale czują wszechobecną presję żeby jednak chcieć.

Kiedy pytasz wielodzietną rodzinę, czemu ma aż tyle dzieci, być może czują wstyd, bo zawsze chcieli mieć dużą rodzinę, a nikt tego nie akceptuje.

Kiedy pytasz… Zatrzymaj się. Bo warto.

Tekst powstał z okazji Tygodnia Świadomości Endometriozy. Uważasz, że ktoś jeszcze powinien go przeczytać? Śmiało, podaj go dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *