Czyj jest ten lęk?

dziecko w basenie płetwa swimfin

Dość często zdarza mi się słyszeć: boję się tego i tego, a moje dziecko ma to po mnie. Tymczasem twierdzenie to, choć bardzo wygodne, stosunkowo rzadko jest prawdziwe.

Część naszych irracjonalnych lęków to rzeczywiście wrodzona ewolucyjna spuścizna. Kiedyś ważne było, aby szybko reagować w obliczu pewnych zagrożeń, np. obecności dzikich zwierząt, dlatego wykształciliśmy swojego rodzaju czujność i wrażliwość na pewne sygnały wzrokowe i słuchowe.

Aktualnie raczej rzadko spotykamy na swojej drodze jadowite węże, więc w wyniku dość nieadekwatnego już przystosowania ewolucyjnego możemy w pierwszym odruchu przestraszyć się np węża ogrodowego, leżącego w trawie.

Lęki u dzieci

Jednak w większości przywołanych wyżej przypadków nie jest to wrodzona wspólna cecha, a wyuczony i przekazany w drodze wychowania lęk. Przykładowo: mama boi się pająków, krzyczy i ucieka na ich widok. Daje w ten sposób wyraźny sygnał dziecku, że takie stworzenia są groźne i tak właśnie należy na nie reagować. Skutek takich obserwacji może być dwojaki.

Być może maluch akurat zaciekawił się pająkami i, drogą własnego doświadczenia, zorientuje się, że nic złego mu z ich strony nie grozi. Być może jednak nie odważy się na ten eksperyment po gwałtownej reakcji mamy, bo to właśnie rodzice są dla niego najbardziej zaufanym zewnętrznym źródłem wiedzy o otaczającym świecie. Przejmie więc lęk mamy i z czasem przyswoi go, jak swój własny.

Czyj jest ten lęk?

Ignacy uczył się dzisiaj pływania. Ze mnie pływaczka w sumie żadna. Tak naprawdę pływać nauczyłam się w wieku osiemnastu lat i do dzisiaj nie zapuszczam się tam, gdzie nie czuję gruntu pd stopami.

Ignacemu w nauce towarzyszą przeróżne emocje. Jest ekscytacja i satysfakcja, ale jest też niepewność i strach. Ale jest to jego strach, nie mój i powinien uporać się z nim na własnych zasadach.

Oczywiście pewna dawka obaw przed nowymi doświadczeniami jest naturalna i uzasadniona. To dobrze, że dziecko odczuwa lęk przez wodą, wszak warto szanować i brać pod uwagę ewentualne związane z nią zagrożenia. Niewielki lęk nie paraliżuje, a pomaga zachować rozwagę.

Warto żebyśmy jednak odróżnili uzasadnione obawy i rzeczową informację o koniecznych środkach ostrożności od zamartwiania i przenoszenia własnych lęków na dziecko. Przełamywanie lęków nie jest łatwe, warto jednak próbować, a dzielenie wyzwań z dzieckiem to doskonała okazja.

Można próbować oswajać swój lęk wspólnie z dzieckiem. Poobserwować robale przez lupę albo popływać w basenie. Pokazać sobie i dziecku, że nie taki demon straszny, jak go malują.

Pomocne może być nałożeni na lęki i obawy filtru racjonalizacji. Wyobraź sobie, że jesteś dzieckiem, które się czegoś boi. Jak wtedy próbowałbyś/ałbyś rozmawiać o obawach?

Jeśli jednak czujemy, że nasz lęk jest zbyt silny i nie jesteśmy w stanie go oswoić, może warto poprosić innego dorosłego o towarzyszenie dziecku w tej konkretnej sytuacji? Tak, aby zrobić, jak najwięcej, by nie obarczać dziecka swoim lękiem.

Czego się boisz? Czy Twoje dziecko ma podobne lęki? Chętnie poznam Twoje doświadczenia.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *