Co podarował mi syn?

chłopiec skacze w kałuży
Dawno, dawno temu żył sobie nieustraszony chłopiec…
 
Nie wadziła mu niepogoda, nie przeszkadzał deszcz, ani wiatr.
Nie zważał na przeciwności, przeszkody i wszystkie ‚nie’, rzucane mu pod nogi przez innych.
 
Gdy się smucił, to całym sobą. Gdy się cieszył, śmiał się w głos. A gdy ktoś go krzywdził, krzyczał, kopał i wierzgał. Bronił się ze wszystkich sił.
 
Słuchał swoich pragnień. Słuchał potrzeb i marzeń. Choćby nie wiem co, słuchał siebie.
 
Dawno, dawno temu taki chłopiec albo taka dziewczynka żył/a w każdym z nas…
 

A potem przyszła kultura, obyczaje, zakazy i nakazy, wychowanie.
I większość z nas zapomniało o tym walecznym, nieustraszonym dzieciaku, którego w sobie nosi.
 
Jeżeli miałabym wskazać, za co jestem wdzięczna w macierzyństwie, to właśnie za nawiązanie kontaktu z tą małą, mocno zapomnianą dziewczynką.
 
Rodzicielstwo odnawia kontakt z własnymi najbardziej pierwotnymi odczuciami. Pozwala dostrzec, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Motywuje do tego, aby porzucić zewnętrzne nakazy i znów szukać swoich granic w sobie.
 
A co Wam podarowało rodzicielstwo?

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *