O zmęczonym rodzicu słów kilka

chłopiec karmi kozę
Mieliśmy wczoraj trudną sytuację. Wymagała naprawdę dobrze przemyślanej i rozsądnej rozmowy. I udało się, zachowałam spokój, mimo że temat był dość nerwowy.
 
W takich chwilach czuję dumę i satysfakcję. Cieszę się każdym takim małym sukcesem w rodzicielstwie.
 
Nawet jeśli jednego dnia to łagodzenie trudności, a innego to, że w ogóle dotrwaliśmy do jego końca.

 
Tym bardziej, że nie zawsze tak jest. Nie każdego dnia mam zasoby i możliwość właściwie reagować.
 
Dzień wcześniej w dokładnie tej samej sytuacji zachowałam się zupełnie inaczej. I pragnę żebyście pamiętali, że to też jest po prostu ok.
 
Na rodzicielstwo składa się jedyna w swoim rodzaju konfiguracja tych wzlotów i upadków. Nie zawsze jesteśmy najlepszą wersją samych siebie. Czasem jesteśmy wersją zmęczoną, czasem przepracowaną, a innym razem zmartwioną. I mamy do tego prawo, bo nie da się funkcjonować na pełnych obrotach przez cały dzień.
 
Długo się tego uczyłam i tak naprawdę dalej uczę się każdego dnia. I Was zachęcam do tego samego.
 
Dawajcie sobie prawo i przestrzeń dla tej przemęczonej wersji siebie, którą przecież także warto się zaopiekować.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *