Blog

Zabawa na niby: korzyści i obawy

chłopiec i misie siedzą na parapecie

Pisałam Wam już kiedyś, że zabawa to podstawowa i główna aktywność dziecka. Śmiało można powiedzieć, że jest jednym z najważniejszych filarów rozwoju dziecka (inne to np. zdrowy sen, odpowiednia dieta i wystarczająca ilość ruchu). Dlatego też poświęcam jej sporo miejsca we wpisach i codziennych postach.

Dziś chciałabym napisać o konkretnym rodzaju zabawy, który aktualnie jest jednym z ulubionych w naszym domu. Mowa o tzw. zabawie na niby.

Kilka słów o depresji wśrod dzieci i młodzieży

mama i syn

 Wspaniałe mamy czasy. Wolny dostęp do dóbr materialnych: ubrań, gadżetów i innych bajerów. Łatwy i szybki dostęp do wiedzy. Nieskończone możliwości rozwoju. Pokonywanie ogromnych dystansów jednym kliknięciem. Można nawet powiedzieć, że dzieci i młodzież mają teraz wszystko. A na pewno więcej niż dzieci i młodzież 20 albo 40 lat temu.

A jednak statystyki dotyczące problemów młodzieży przerażają. Depresja wśród dzieci zbiera potworne żniwo. Z roku na rok rośnie liczba dzieci, które próbują popełnić samobójstwo i tych, którym się to niestety udaje. Dzieci, które chorują na depresję. Dzieci które sobie nie radzą. Nie potrafią unieść tych wszystkich dobrodziejstw nowoczesnego świata.

Bunt dwulatka – prawda czy mit?

dziecko się złości

Między 18. a 36. miesiącem życia następuje kolejny, bardzo intensywny okres rozwoju dziecka, zwany wiekiem poniemowlęcym [1]. Oto nasz słodki pulchny bobas zaczyna coraz bardziej, zarówno w wyglądzie, jak i stopniu rozwoju przypominać dwu-, trzylatka z krwi i kości. Naturalnie, wraz z nowymi umiejętnościami zdobywanymi na różnych polach, zmienia się też zachowanie dziecka.

Jak się zmienia? Myślę, że znakomita większość rodziców, a także niestety sporo specjalistów powie, że na gorsze. Dziecko w tym wieku zaczyna przecież na wiele sposobów przejawiać sławny już, owiany mityczną sławą, bunt dwulatka.

Czy zabrać dziecko na pogrzeb?

czy zabrać dziecko na pogrzeb

Kiedy umiera bliska nam osoba: mama, mąż, brat wali się cały nasz świat. Nie rozumiemy i nie potrafimy zaakceptować takiej straty. Co wtedy, gdy w cieniu tej straty funkcjonuje także mały człowiek, który rozumie ją jeszcze słabiej niż my?

Żałoba, szczególnie ta wczesna, to czas w którym z wieloma sprawami sobie nie radzimy (i mamy do tego prawo), nie potrafimy zatroszczyć się o siebie tak jak na co dzień. A oto musimy otoczyć szczególną opieką małego człowieka, dla którego śmierć osoby, która także jemu była bliska jest czymś abstrakcyjnym, z czym najczęściej styka się po raz pierwszy. Jak to zrobić? Czy w tej trosce jest miejsce na to, aby zabrać dziecko na pogrzeb?

Agresja u dziecka: dlaczego maluch bije i gryzie?

agresja u dziecka

Nasze dziecko jest w ciągłym i dynamicznym rozwoju. Etap poznawania świata nigdy się dla niego nie kończy. Codziennie staje przed ogromną ilością wyzwań i ma do przyswojenia całą masę nowych informacji i umiejętności. Część tych wyzwań może być dla dziecka trudna do udźwignięcia, a niektóre nowe informacje mogą spotkać się z jego dezaprobatą (np. komunikat, że czegoś nie wolno mu robić). Wtedy maluch może zareagować agresją: biciem lub gryzieniem. Skąd u dziecka taka reakcja? Co powinien wtedy zrobić rodzic? Jak właściwie zareagować na agresję u dziecka?

Atak histerii dziecka: jak reagować i nie zwariować?

Wyobraź sobie taką sytuację. Twoje dziecko czegoś chce. Chociaż nie, chce to nie jest dobre słowo. Ono naprawdę, desperacko czegoś pragnie. Ono musi, koniecznie musi teraz, zaraz to dostać. Nie ma znaczenia, czy chodzi o lizaka, bajkę, czy samochodzik. Na tym pragnieniu Twoje dziecko aktualnie koncentruje całą swoją uwagę i dostępną energię. Jeśli jednak okaże się, że na drodze do jego realizacji coś lub ktoś stoi, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przewidzieć, że będzie jatka.

MITY WYCHOWAWCZE #4 Nie przytulaj, bo rozpieścisz

Przyszła pora na mój ulubiony mit wychowawczy: dzieci nie należy za dużo przytulać, bo będą rozpieszczone. A chłopca to już w ogóle należy przytulać tylko przy specjalnych okazjach, bo będzie mięczakiem i mazgajem. Za tym mitem kryje się sporo innych, pokrewnych: Nie noś, bo przyzwyczaisz; Nie śpij z dzieckiem, bo nauczy się mieć cię blisko i inne, podobne. Zapewne któryś z nich, w takiej lub zmienionej wersji, usłyszał każdy rodzic.

Nie zamierzam teraz rozważać, czy powinno się spać z dzieckiem lub jak często należy przytulać niemowlę, bo zarówno dzieci, jak i rodzice są inni. Mają różne potrzeby, odpowiadają im różne wzorce funkcjonowania. Choć na pytanie o to, jak często przytulać dziecko, bez wahania odpowiem: tak często, jak się da. Co to oznacza?

Wszystko w swoim czasie

Widziałam na różnych portalach i blogach tego typu artykuły: Jak przyspieszyć rozwój mowy?, Co robić, aby Twoje dziecko zaczęło czytać szybciej od rówieśników? Jak przyspieszyć pierwszy krok? Często wpisy te kryły ciekawe refleksje i cenne porady, więc właściwie wszystko byłoby z nimi ok, gdyby nie… tytuł.

Rozwój dziecka to precyzyjnie zaprojektowana machina, w której poszczególne działania i tryby włączają się w skrupulatnie zaplanowanym momencie. Wszystkie te momenty zależą od bardzo wielu czynników, związanych z samym organizmem, ale też z oddziaływaniem otoczenia. Przede wszystkim jednak przebieg rozwoju jest indywidualny, w związku z tym jego przyspieszanie, czy też hamowanie jest nie tylko bezsensowne, ale wręcz szkodliwe.

Childhood unplugged, czyli dzieciństwo bez wtyczek

Małe dziecko (do 3 r. ż.) podejmuje w ciągu dnia cały szereg zróżnicowanych aktywności. Często zróżnicowanie to sięga takiego poziomu, że aż trudno za takim Maluchem nadążyć. Ciekawi go wszystko, wszystkiego chce dotknąć i doświadczyć, a my przez cały ten czas zajmujemy się rozkładaniem swojego rodzaju płaszcza ochronnego, który ma sprawić, że z wszystkich tych aktywności dziecko wyjdzie bez większej kontuzji (bo nie oszukujmy się, że jakaś od czasu do czasu musi się przydarzyć). Dziecko potrafi zaskakiwać kreatywnością w doborze zajęć oraz determinacją do zrealizowania wszystkich swoich pomysłów, nawet tych niezbyt bezpiecznych.

Wszystko to powoduje, że rodzic, zmęczony, a nawet przemęczony sprawowaniem opieki aktywnym maluchem, marzy o chwili wytchnienia. Najlepiej dwóch, ewentualnie dziesięciu. Rozwiązanie tej sytuacji wydaje się być podane na tacy, da się przecież sprawić z łatwością, że nawet żywy i absorbujący malec posiedzi jakiś czas w miejscu, a nawet sam się sobą zajmie. Wystarczy, że włączymy mu bajkę w telewizji lub damy do ręki smartfon albo tablet. My wtedy możemy w spokoju wypić kawę i pozwolić sobie na chwilę relaksu… Tylko uwaga! To jedna z tych pokus rodzicielskich, którym nie warto ulegać, i to naprawdę z wielu powodów.

Pokaż dziecku emocje!

Emocje towarzyszą nam na co dzień, w przeróżnych sytuacjach. Wpływają na nasze zachowanie i podejmowane decyzje, kierują naszym postępowaniem, ale też na odwrót: zachowanie, decyzje i postępowanie mogą określone emocje wywoływać. Wszyscy funkcjonujemy zatem w niezwykłym kręgu, składającym się z emocjonalnych ciągów przyczynowo skutkowych. Od nas jednak w bardzo dużej mierze zależy jak w tym kręgu odnajdą się nasze dzieci.

Emocje są bardzo różne, mniej lub bardziej dla nas przyjemne, ale wbrew niestety dość powszechnie panującej opinii, nie ma dobrych i złych. Każda z nich jest na swój sposób potrzebna naszemu organizmowi i pełni jakieś funkcje dla naszego zdrowia psychicznego. To właśnie powinniśmy uświadomić naszym dzieciom.