Blog

Czy Ty czasem pizgasz złem?

selfie mama i syn na molo

Myślałam, że będzie łatwiej. Że od początku instynktownie będę wiedziała, co robić. Że poradzę sobie z wszystkimi trudnościami. Zawsze będę pamiętać że to tylko dziecko, że to taki etap i że takie zachowanie jest ważne dla jego rozwoju. I nic mnie nie przerośnie. Wszak moją tajną bronią jest wiedza. Niejedno wiem i niejedno widziałam. Dość sporo też przeżyłam, a jednak tak bardzo się pomyliłam.

Czym jest macierzyństwo?

mama trzymające noworodka

W tym roku postanowiłam, że to nie ja napiszę wpis z okazji Dnia Matki. Tego, kto jest ciekawy, co mam na ten temat do powiedzenia odsyłam do zeszłorocznego wpisu.

W tym roku w Dzień Matki postanowiłam oddać głos innym Mamom. Kobietom, które znam, lubię, kocham i szanuję. Miałam szczęście i część z nich zdecydowała się odpowiedzieć na pytanie, które im zadałam:

Czym jest dla Ciebie macierzyństwo?

Moje spotkanie z autyzmem

fundacja autyzm jim help

Co widzisz na tym zdjęciu?

Zaciśnięta pięść, ściągnięte usta, skulona postawa. Niepokój. STRACH.

Podczas konferencji Influencer Live Poznań, dzięki fundacji JiM przy pomocy technologii VR miałam możliwość przekonać się, jak osoba z autyzmem lub zaburzeniem ze spektrum autyzmu odbiera otoczenie.

Było to niezwykłe doświadczenie. Ciekawe i pouczające, ale jednocześnie trudne i przytłaczające. Tak naprawdę z trudem wytrwałam do końca i z ulgą zdjęłam okulary i słuchawki. Bo mogłam to zrobić.

W Nowym Roku będę…

zamyślona młoda kobieta

Przed nami zakończenie poprzedniego roku i  mniej lub bardziej huczne przywitanie nowego. Wiele z nas, wznosząc do góry wypełniony szampanem kieliszek i składając życzenia bliskim, będzie snuło po cichu lub na głos postanowienia: W tym roku… Tutaj padną różne obietnice: będę szczuplejsza, znajdę lepszą pracę, będę mniej krzyczeć na dzieci, będę lepsza, lepsza, lepsza

Matka matce wilkiem

twarz w kalejdoskopie, muzeum iluzji w Wilnie

Śledzę na Facebooku i Instagramie poczynania wielu wspaniałych mam. Widzę, jak świetnie godzą pracę i wychowanie dzieci, jak zawzięcie ćwiczą i kształtują perfekcyjną sylwetkę, jak wkładają sto procent wysiłku w zdrowe odżywanie swoich dzieci. Widzę jak robią mnóstwo różnych rzeczy lepiej ode mnie i szczerze je z tego powodu podziwiam.

Tym bardziej, że ja sporo z tych rzeczy nie osiągnęłam i pewnie nie osiągnę z paru powodów. Czasem brakuje mi motywacji, innym razem umiejętności lub wytrwałości, a jeszcze innym zwyczajnie wolę poświęcić czas i energię na coś innego. Ale w sumie to mi się akurat to całkiem podoba.

Wypalenie rodzicielskie: kiedy masz zwyczajnie dość


mama i dziecko na spacerze w Wilnie

Wśród zawodów najbardziej narażonych na wypalenie zawodowe wymienia się kelnerów, pracowników socjalnych i administracyjnych, nauczycieli i dziennikarzy. Ogólnie przyjmuje się, że zawody podwyższonego ryzyka to takie, w których ma się kontakt z ludźmi, angażuje się więcej zasobów niż się w zamian otrzymuje i rzadko można liczyć na wdzięczność za swoją wymagającą pracę.

Najchętniej dopisałabym do tej listy także macierzyństwo (czy też ogólnie rodzicielstwo). Tylko, że z tego zajęcia nie da się wypisać. Wrócić do domu i zostawić za sobą kłopotów i trudności. Nawet jeśli uda się wyrwać chwilę, dłuższą lub krótszą, to nie sprawia to że faktycznie mamy przerwę. Bo macierzyństwo to nie zawód, a rola, której realizowania nie da się porzucić aż do końca swojego życia.

Dziecko w restauracji: czy warto podjąć wyzwanie?

mama bawi się z dzieckiem w restauracji

Z zabieraniem dzieci do restauracji czy kawiarni jest jak z wszystkim, co się z dziećmi wiąże. Możemy snuć plany: te mniejsze (wypiję kawę) i te większe (wypiję w spokoju GORĄCĄ kawę). Możemy się przygotować albo po prostu liczyć, że może akurat jakoś to będzie. Niezależnie jednak od naszych wyobrażeń, oczekiwań i poczynionych wcześniej kroków, jak naprawdę będzie dowiemy się dopiero, kiedy rodzinną wizytę w restauracji lub kawiarni będziemy mieć już za sobą.

Pisałam Wam parę dni temu, że jednocześnie jestem trochę za i trochę przeciw takim rodzinnym wypadom. Jak się okazało, nie tylko moje odczucia odnoście takich atrakcji są, delikatnie mówiąc, ambiwalentne. Od Was usłyszałam raczej podobne relacje.

Droga przyszła nauczycielko mojego dziecka[1]

Mama i syn na ławce, jesienny portret

Mój Syn jeszcze nie zaczął przedszkola, ani tym bardziej szkoły. Do tej drugiej brakuje mu jeszcze zresztą dobrych kilku lat. Jaką jednak byłabym przedstawicielką Matek Polek, gdybym od czasu do czasu nie zamartwiała się o to już teraz? Jak się zaadaptuje, jak sobie poradzi z sztywnymi wymaganiami? Jak będzie się czuł, kiedy będzie musiał sprostać wysokim oczekiwaniom szkoły? Czy znajdzie się miejsce na jego energię w naszym ponurym systemie edukacji?

I oczywiście jeszcze jedno. Coś od czego, moim zdaniem, zależy bardzo wiele. Filar edukacji naszego dziecka: nauczyciel lub nauczycielka. Jaki będzie? Czy będzie zaangażowany i empatyczny? Czy będzie potrafił dostrzec moje dziecko i jego potrzeby pośród wielu innych? Czy znajdzie czas na bycie zarówno nauczycielem, jak i pedagogiem?

Podróżowanie z dzieckiem: wady i zalety cz. II

mama i dziecko na plaży

W poprzednim artykule pisałam już o wadach podróży z dzieckiem. Z reguły niedogodności rzucają się nam w oczy i zapadają w pamięć. Spędzają sen z powiek przed wyjazdem i są bohaterami koszmarów po powrocie. Czy ta wakacyjna gra jest warta tej zdobytej z trudem świeczki? A może lepiej odpuścić sobie cały ten stres i trudności, związane z podróżą z dzieckiem?

Postaram się Was przekonać, że rodzinne wyprawy nie tylko da się przeżyć, ale też nawet warto się na nie wybrać. A przy odpowiednim podejściu i właściwej organizacji da się nawet w ich trakcie odpocząć. Chociaż tego w sumie nie mogę obiecać.