Blog

Porozumienie przez współpracę – recenzja

okładka książki porozumienie przez współpracę

Na polskim wydaniu książki Porozumienie przez współpracę dr Rossa Greene widnieje obiecujące zapewnienie autorstwa Adele Faber (tak, tej Adele Faber od Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały (…)), że ‘Wzmacnia Rodziców oraz Dzieci’.

Nie to, że taka zapowiedź w ustach takiego czytelnika sprawiła, że spodziewałam się nie wiadomo jakiego oświecenia lub doznań podczas czytania. Rozbudziła jednak nadzieję, że to naprawdę pożyteczny i pomocny poradnik dla rodziców. Na szczęście nadzieja ta nie została zawiedziona.

O tym, co pomiędzy

mama i dziecko na plaży

Temat przemocy wobec dzieci poruszam wszędzie, gdzie się da. Gdzie tylko się da mówię o tym, jak bardzo jest szkodliwa, nieskuteczna i jak wielkie rany zostawia na psychice. Zabieram głos w każdej możliwej dyskusji, bo wydaje mi się,  że takich głosów nigdy dość.

O dziecięcej psychice wiemy dziś dużo więcej niż kiedyś. Znamy stanowisko ekspertów i naukowców na temat bicia dzieci. A jednak statystyki w naszym kraju są porażające. 43% Polaków akceptuje obecność klapsów w wychowaniu, a 24% jest zdania, że lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Rywalizacja, która niszczy

tor przeszkód dla dzieci OSP Dalików

W miniony weekend wybraliśmy się po raz pierwszy, choć na pewno nie ostatni na Łódzki Rajd Przedsiębiorców. Samo wydarzenie było naprawdę fantastycznie zorganizowane. Dawno się tak nie ubawiliśmy i zintegrowaliśmy jednocześnie. Wszystkie zadania, a właściwie atrakcje były naprawdę świetnie zorganizowane i ciekawe, niezależnie od tego, czy uczestnik miał 2, 40, czy 70 lat.

Choć całe wydarzenie zrobiło na nas ogromne, bardzo pozytywne wrażenie (za co wielkie brawa należą się organizatorom z Łódzkiej Izby Przemysłowo – Handlowej) to ja właściwie nie o tym dziś chciałam.

Kara i konsekwencja – gdzie postawić granicę?

mały chłopiec rozkłada ręce, jak się zastanawiał

Coraz więcej mówi się aktualnie o tym, że kary w wychowaniu to przeżytek. Dlaczego nie warto ich stosować pisałam TUTAJ. Bardzo ciekawie i czytelnie zostało to opisane także w wielu wpisach innych autorów (np. Kamil Nowak z Blog Ojciec, Agnieszka Stein).

Śmiało można powiedzieć, że wśród rodziców rośnie wiedza o prawidłowościach rozwoju dziecka i wpływu kar na jego przebieg. Dzięki temu wielu z nich decyduje się zrezygnować z kar w wychowaniu na rzecz wskazywania naturalnych konsekwencji postępowania dziecka.

Kilka słów o depresji wśrod dzieci i młodzieży

Mama przytula małego chłopca

 Wspaniałe mamy czasy. Wolny dostęp do dóbr materialnych: ubrań, gadżetów i innych bajerów. Łatwy i szybki dostęp do wiedzy. Nieskończone możliwości rozwoju. Pokonywanie ogromnych dystansów jednym kliknięciem. Można nawet powiedzieć, że dzieci i młodzież mają teraz wszystko. A na pewno więcej niż dzieci i młodzież 20 albo 40 lat temu.

A jednak statystyki dotyczące problemów młodzieży przerażają. Depresja wśród dzieci zbiera potworne żniwo. Z roku na rok rośnie liczba dzieci, które próbują popełnić samobójstwo i tych, którym się to niestety udaje. Dzieci, które chorują na depresję. Dzieci które sobie nie radzą. Nie potrafią unieść tych wszystkich dobrodziejstw nowoczesnego świata.

Nie dotykaj mojego dziecka! O wymuszonej bliskości

Mama przytula noworodka

Od jakiegoś czasu przewija się w Internecie temat związany z cielesnością dzieci. Chodzi o przymusowe całowanie krewnych, mniej lub bardziej bliskich. Nie poruszałam go wcześniej, bo wydawało mi się, że w tym temacie powiedziano już naprawdę sporo i podano kilka sensownych argumentów. Ostatnie dni pokazały jednak, że o tym temacie warto mówić nadal, i to jak najwięcej.

Zacznijmy jednak od początku. Kilka dni temu na profilu FB Blog Ojciec pojawiło się zdjęcie z podpisem, które w prosty sposób wyjaśnia, dlaczego nie warto zmuszać dzieci do przytulania i całowania. Pod postem rozpętała się burza, dość szybko ukrócona przez administratora profilu.

Problem małego golasa, czyli czy dziecko powinno biegać nago na plaży?

z dzieckiem w kąpieli

Lato to czas beztroskich zabaw nad wodą. Dzieci najczęściej uwielbiają pluskać się w morzu, jeziorze, czy też nawet w dmuchanym basenie. Podobnie jak uwielbiają biegać nago, kiedy żadne ubranka czy pampersy nie krępują ich ruchów i swobody. A połączenie tych dwóch czynności to właściwie pełnia szczęścia dla malucha. Jednak wśród wielu osób, nie tylko rodziców, pojawia się pytanie, czy aby na pewno dziecko może biegać nago na plaży, czy w innym miejscu publicznym?

Ja sam! – o samodzielności dziecka

Samodzielność dziecka. Z reguły bardzo pożądana cecha. Chcemy, żeby nasze dziecko było samodzielne. Żeby radziło sobie z podstawowymi czynnościami, jak np. jedzenie, ubieranie, mycie zębów. Żeby nie trzeba było mu we wszystkim pomagać i żeby nie potrzebowało nas non stop.

Naprawdę bardzo tego chcemy, bo taka samodzielność dziecka to właściwie ulga dla rodzica. To znaczy może być, chyba, docelowo. Kiedy dziecko w pełni opanuje już pewne umiejętności. Czyli tak naprawdę… nigdy, bo po jednej umiejętności pojawi się kolejna, a w międzyczasie dziecko zderzy się z wieloma porażkami, błędami, których konsekwencje niemal zawsze haczą o rodzica. A czasem nie haczą, tylko przygniatają z całym swoim ciężarem.

Chcesz nauczyć dziecko kultury? Zacznij od siebie!

kultura osobista

Niedaleko kamienicy, w której mieszkamy w Gnieźnie znajduje się park. Nieco ponad rok temu został odnowiony. Mamy piękne alejki, nowe ławki, drewniane leżaki, fontannę i plac zabaw. Wraz z odbudową, do parku wróciło życie i dawna świetność. Ludzie chętnie do niego przychodzą, a w sezonie jest tam mnóstwo dzieci i rodzin. Na tym pięknym obrazku jest jednak pewna zadra.

Wraz z odwiedzającymi w parku pojawiają się śmieci. Szklane i plastikowe butelki, papierki, pampersy, pety. Leżą smutnie, dobitnie symbolizując ludzką głupotę i tęsknie spoglądają w stronę koszy na śmieci, które są tuż obok, w zasięgu wzroku.

Odpieluchowanie bez stresu: daj sobie i dziecku spokój

odpieluchowanie, trening czystości

Mamy od kilku miesięcy nocnik na stanie. Ignacy czasem na nim siada, niekiedy nawet bez spodni i pampersa. Czytamy wtedy zazwyczaj książkę o Nunusiu, któremu Kicia Kocia przyniosła nocnik albo jakieś inne, które są w zasięgu oka i ręki. Po którejś z tych lektur Ignacy zaczyna się nudzić i chwila przygody z nocnikiem kończy się na doznaniach literackich. Tyle jeśli chodzi o temat odpieluchowania w naszym życiu. Nie spinam się też szczególnie w tym temacie i uważam, że Synek ma jeszcze czas, żeby wykazać się większą gotowością na pozbycie się pampersów.

Stąd myślałam, że temat odpieluchowania właściwie nas nie dotyczy. Do czasu, kiedy coś w moim dziecku (prawdopodobnie odpowiedni wzrost i postura) sprawiło, że obce matki obcych dzieci w sklepach czy na placu zabaw poczuły potrzebę dowiedzenia się, jak to u nas wygląda. Potrzeba ta jest na tyle silna że zwykłe nie w odpowiedzi na pytanie o to, czy Ignacy korzysta z nocnika nie wystarcza. Dopytują o szczegóły. Czy próbowaliśmy? Jak próbowaliśmy? Co zrobił? Co się nie udało? A przede wszystkim: czemu tak późno?