Blog

MITY WYCHOWAWCZE #5 Kary i nagrody

Taki sposób wychowania królował właściwie wśród wszystkich moich znajomych i myślę, że śmiało można powiedzieć, że wśród większości dzieci lat dziewięćdziesiątych. Gdybym chciała zliczyć, ile razy w swoim dzieciństwie zarobiłam jakąś karę pewnie zabrakłoby mi umiejętności matematycznych. Jednocześnie zdarzały się też nagrody, i to chyba nawet częściej, bo nie byłam też znowu zbyt niesfornym dzieckiem. Chociaż właściwie to nie jestem pewna, czy byłam taka grzeczna, czy może zbyt sprytna, żeby dać się złapać na tym, co naprawdę wyprawiałam. 🙂

Jak to jest w takim razie z karami i nagrodami? Dzisiaj pokuszę się o roztrząsanie, czy są skuteczne i czy warto je stosować.

Kiedy jedzenie staje się przemocą

Zamierzałam poruszyć już wkrótce na blogu temat odżywiania i wpływu jego sposobu na jakość naszego życia. Jednak krążący w ostatnim czasie w sieci filmik sprawił, że zacznę już teraz, choć trochę inaczej niż planowałam. Film, który pragnę skomentować możesz obejrzeć TUTAJ (link prosto z YT). Choć polecam obejrzenie go TUTAJ, gdzie można zapoznać się także z komentarzami odbiorców.

Film przedstawia małą dziewczynkę, której ktoś podsuwa kawałek pizzy i kiedy ta otwiera z entuzjazmem buzię, wciska jej podstępem łyżeczkę z dziecięcą papką. Dziecko zanosi się płaczem, a w tle zaśmiewają się dorośli. Zresztą, kiedy szukałam linku do tego konkretnego filmu, znalazłam całe mnóstwo podobnych. Rodzice podsuwający dziecku pizzę i zabierający, żeby nagrać jak płacze po odebraniu. Rodzice machający dziecku pizzą przed twarzą i w międzyczasie wciskający mu na siłę jakąś papkę, której to najwyraźniej nie chce jeść. Normalnie kupa śmiechu.

Moim celem nie jest aktualnie roztrząsanie, czy dziecko powinno jeść pizzę albo czy warto karmić je papkami. Pragnę jedynie wskazać możliwe skutki takich przezabawnych sytuacji.