Blog

Jestem dumna, że siedzę w domu z dzieckiem!

Przyjęło się mówić – moim zdaniem dość niefortunnie – że kobieta na urlopie macierzyńskim, czy też wychowawczym siedzi w domu z dzieckiem. W sumie to takie określenie nie jest dość niefortunne, ono jest tak niefortunne jak założenie bikini na czyjś ślub. Bo umówmy się, na takim urlopie dzieje się mnóstwo rzeczy, podejmuje się multum przeróżnych czynności, ale siedzenie spokojnie można uplasować gdzieś na szarym końcu klasyfikacji częstości ich wykonywania. W domu w sumie też nie jesteśmy tak często.

Zazwyczaj na takim urlopie kobieta zajmuje się, oczywiście, opieką nad dzieckiem, ale też praniem, sprzątaniem i gotowaniem ( z grubsza). Wiecie, że gdybyśmy chcieli kogoś do tego zatrudnić wyszłyby nam 4 różne osoby – co najmniej? Ale ja w sumie nie o tym dziś chciałam, chociaż pokusa rozwinięcia tego tematu jest ogromna. 😉

Przywiązanie dziecięce: teoria i praktyka

O tym, że więź matki z dzieckiem jest bardzo ważna wie chyba każdy. Nowonarodzone dziecko potrzebuje obecności mamy lub innego stałego opiekuna, aby przetrwać, i to nie tylko dlatego, że ta osoba zadba o zabezpieczenie jego podstawowych potrzeb biologicznych i pielęgnacyjnych. Obecność opiekuna, a właściwie relacja nawiązywana z opiekunem pełni znacznie szersze funkcje, niż tylko przetrwanie. Od jej rodzaju i jakości w dużej mierze zależy rozwój dziecka, zarówno poznawczy, jak i społeczny. Dziecko musi w swoim początkowym okresie życia nawiązać silną i trwałą społeczno – emocjonalną relację zwaną przywiązaniem.

Sygnały dziecka

Według teoretyka ludzkiego przywiązania, Johna Bowlby’ego niemowlęta wykształcają przywiązanie wobec jednostek, które konsekwentnie i właściwie odpowiadają na ich sygnały. Takich sygnałów niemowlę posiada mnóstwo, a pierwszym i najbardziej zauważalnym z nich jest płacz. Dziecko płacze, kiedy jest głodne, kiedy ma brudną pieluchę, kiedy się boi, kiedy coś je boli, czyli zawsze wtedy, kiedy odczuwa jakiś dyskomfort. Wraz z dynamicznym rozwojem w pierwszych miesiącach życia dziecko nabywa także inne umiejętności kontaktu: wokalizacje, uśmiech i ogólnie mimika, aż do rozwoju mowy.

Czy naprawdę byłam gotowa na dziecko?

Niezależnie od tego, czy planowaliśmy zajście w ciążę, czy też nie, kiedy czekamy na pojawienie się naszego Malucha podejmujemy szereg przygotowań, które mają ułatwić nam wspólne życie. Zaopatrujemy się w przeróżne przedmioty, czytamy sterty poradników i czasopism rodzicielskich po to, aby być gotowym, kiedy już nasz maleńki Cud postanowi wyjść z wnętrza maminego, ciepłego brzucha.

Jednak mimo wszelkich wysiłków, jakie podejmujemy może się okazać – i pewnie właśnie tak będzie – że jest coś, o czym nie pomyśleliśmy. Prawdopodobnie nieraz po narodzinach Dziecka pomyślimy że też o tym nie pomyślałam/em. Ja akurat ciążę planowałam, bardzo czekałam na naszego Synka i szykowaniu przed jego narodzinami nie było końca. Przygotowywałam się też do porodu, opieki nad dzieckiem, z zapałem uczęszczałam do szkoły rodzenia. Zajęłam się mnóstwem spraw przed rozwiązaniem, a i tak co najmniej drugie tyle zaskoczyło mnie, kiedy Maluch już pojawił się na świecie. Poniżej wymieniam te – dla mnie – najważniejsze.

Czy bliskość z dzieckiem jest ważna?

Tytuł tego wpisu to taka trochę prowokacja. Powinien brzmieć raczej Dlaczego bliskość jest ważna? , bo że jest nie ulega wątpliwości. Przytulania potrzebujemy jak powietrza i, podobnie jak z powietrzem, często zaczynamy je doceniać kiedy odnotujemy jego redukcję lub brak. I jakoś tak nam źle zarówno wtedy, kiedy nie możemy oddychać, jak i wtedy, gdy tylko trochę nam duszno.

Dziecko przychodzi na świat z potrzebą bliskości. Chce zatem być blisko rodziców nie dlatego, że jest małym manipulującym potworem, który chce podporządkować sobie rodziców. Potrzeba bliskości jest potrzebą podstawową i pierwotną, podobnie jak głód czy pragnienie.