Blog

MITY WYCHOWAWCZE #1 Dziecko powinno spać w każdych warunkach

Zupełnie niedawno przydarzyła mi się taka sytuacja. Udałam się do banku. Towarzyszył mi Ignacy, który smacznie spał w wózku, więc pobrałam numerek i stanęłam przy drzwiach, możliwie najdalej od głośnika, przez który bardzo głośno system wzywał czekających. Nadeszła moja kolej i obsługująca mnie Pani zapytała, czemu stałam tak z boku, bo gdyby mnie widziała poprosiłaby mnie bez kolejki, a ja na to, że dziecko śpi, a te numerki czytają tak głośno i wtedy właśnie zdumienie mojej rozmówczyni sięgnęło zenitu. Bo przecież dzieci wychowuje się tak, żeby spały w każdych warunkach (dokładny cytat).

Nie była to, oczywiście, jedyna taka sytuacja, bo przecież kto z nas nie słyszał, że powinien włączać telewizor, pralkę, odkurzacz, a najlepiej jeszcze kosiarkę, kiedy dziecko śpi, żeby nie przyzwyczajało się do ciszy. Ta sytuacja jednak zapadła mi mocno w pamięć z powodu tonu, w jakim została przekazana ta porada. Dzieci wychowuje się tak, czyli to jest coś, co się po prostu robi i już. Porada ta nie jest kiepska, nie tylko dlatego, że zupełnie nieproszona, a dodatkowo nie istnieje coś takiego jak uniwersalny system wychowawczy, który każdy powinien stosować. Sama jej treść jest bez sensu, bo zmuszanie dziecka do spania w hałasie, czy innych, umówmy się, niesprzyjających warunkach, wcale nie jest dla niego dobre.

Childhood unplugged, czyli dzieciństwo bez wtyczek

Małe dziecko (do 3 r. ż.) podejmuje w ciągu dnia cały szereg zróżnicowanych aktywności. Często zróżnicowanie to sięga takiego poziomu, że aż trudno za takim Maluchem nadążyć. Ciekawi go wszystko, wszystkiego chce dotknąć i doświadczyć, a my przez cały ten czas zajmujemy się rozkładaniem swojego rodzaju płaszcza ochronnego, który ma sprawić, że z wszystkich tych aktywności dziecko wyjdzie bez większej kontuzji (bo nie oszukujmy się, że jakaś od czasu do czasu musi się przydarzyć). Dziecko potrafi zaskakiwać kreatywnością w doborze zajęć oraz determinacją do zrealizowania wszystkich swoich pomysłów, nawet tych niezbyt bezpiecznych.

Wszystko to powoduje, że rodzic, zmęczony, a nawet przemęczony sprawowaniem opieki aktywnym maluchem, marzy o chwili wytchnienia. Najlepiej dwóch, ewentualnie dziesięciu. Rozwiązanie tej sytuacji wydaje się być podane na tacy, da się przecież sprawić z łatwością, że nawet żywy i absorbujący malec posiedzi jakiś czas w miejscu, a nawet sam się sobą zajmie. Wystarczy, że włączymy mu bajkę w telewizji lub damy do ręki smartfon albo tablet. My wtedy możemy w spokoju wypić kawę i pozwolić sobie na chwilę relaksu… Tylko uwaga! To jedna z tych pokus rodzicielskich, którym nie warto ulegać, i to naprawdę z wielu powodów.

Czy bliskość z dzieckiem jest ważna?

Tytuł tego wpisu to taka trochę prowokacja. Powinien brzmieć raczej Dlaczego bliskość jest ważna? , bo że jest nie ulega wątpliwości. Przytulania potrzebujemy jak powietrza i, podobnie jak z powietrzem, często zaczynamy je doceniać kiedy odnotujemy jego redukcję lub brak. I jakoś tak nam źle zarówno wtedy, kiedy nie możemy oddychać, jak i wtedy, gdy tylko trochę nam duszno.

Dziecko przychodzi na świat z potrzebą bliskości. Chce zatem być blisko rodziców nie dlatego, że jest małym manipulującym potworem, który chce podporządkować sobie rodziców. Potrzeba bliskości jest potrzebą podstawową i pierwotną, podobnie jak głód czy pragnienie.