Blog

MITY WYCHOWAWCZE #4 Nie przytulaj, bo rozpieścisz

Przyszła pora na mój ulubiony mit wychowawczy: dzieci nie należy za dużo przytulać, bo będą rozpieszczone. A chłopca to już w ogóle należy przytulać tylko przy specjalnych okazjach, bo będzie mięczakiem i mazgajem. Za tym mitem kryje się sporo innych, pokrewnych: Nie noś, bo przyzwyczaisz; Nie śpij z dzieckiem, bo nauczy się mieć cię blisko i inne, podobne. Zapewne któryś z nich, w takiej lub zmienionej wersji, usłyszał każdy rodzic.

Nie zamierzam teraz rozważać, czy powinno się spać z dzieckiem lub jak często należy przytulać niemowlę, bo zarówno dzieci, jak i rodzice są inni. Mają różne potrzeby, odpowiadają im różne wzorce funkcjonowania. Choć na pytanie o to, jak często przytulać dziecko, bez wahania odpowiem: tak często, jak się da. Co to oznacza?

Przywiązanie dziecięce: teoria i praktyka

O tym, że więź matki z dzieckiem jest bardzo ważna wie chyba każdy. Nowonarodzone dziecko potrzebuje obecności mamy lub innego stałego opiekuna, aby przetrwać, i to nie tylko dlatego, że ta osoba zadba o zabezpieczenie jego podstawowych potrzeb biologicznych i pielęgnacyjnych. Obecność opiekuna, a właściwie relacja nawiązywana z opiekunem pełni znacznie szersze funkcje, niż tylko przetrwanie. Od jej rodzaju i jakości w dużej mierze zależy rozwój dziecka, zarówno poznawczy, jak i społeczny. Dziecko musi w swoim początkowym okresie życia nawiązać silną i trwałą społeczno – emocjonalną relację zwaną przywiązaniem.

Sygnały dziecka

Według teoretyka ludzkiego przywiązania, Johna Bowlby’ego niemowlęta wykształcają przywiązanie wobec jednostek, które konsekwentnie i właściwie odpowiadają na ich sygnały. Takich sygnałów niemowlę posiada mnóstwo, a pierwszym i najbardziej zauważalnym z nich jest płacz. Dziecko płacze, kiedy jest głodne, kiedy ma brudną pieluchę, kiedy się boi, kiedy coś je boli, czyli zawsze wtedy, kiedy odczuwa jakiś dyskomfort. Wraz z dynamicznym rozwojem w pierwszych miesiącach życia dziecko nabywa także inne umiejętności kontaktu: wokalizacje, uśmiech i ogólnie mimika, aż do rozwoju mowy.