Blog

Tata – rodzic gorszego rodzaju

życzenia na dzień ojca

Źle trzyma, nie uważa, brzydko ubiera i pozwala na niebezpieczne zabawy. W ogóle wszystko robi jakoś inaczej niż Ty byś to zrobiła. Raz jest za szorstki, innym razem zbyt miękki. A jak zostaną sam na sam to dziecko i dom zawsze wyglądają potem jak po III wojnie światowej. Brzmi znajomo?

Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która nigdy nie powiedziała ojcu swojego dziecka, że robi coś źle, kiedy się nim opiekuje. Ta która nie rzuciła żadną pogardliwą ani pobłażliwą uwagą na ten temat. Albo chociaż nie pomyślała, że ona zrobiłaby to lepiej: szybciej, sprawniej lub po prostu ładniej.

Atak histerii dziecka: jak reagować i nie zwariować?

Wyobraź sobie taką sytuację. Twoje dziecko czegoś chce. Chociaż nie, chce to nie jest dobre słowo. Ono naprawdę, desperacko czegoś pragnie. Ono musi, koniecznie musi teraz, zaraz to dostać. Nie ma znaczenia, czy chodzi o lizaka, bajkę, czy samochodzik. Na tym pragnieniu Twoje dziecko aktualnie koncentruje całą swoją uwagę i dostępną energię. Jeśli jednak okaże się, że na drodze do jego realizacji coś lub ktoś stoi, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przewidzieć, że będzie jatka.

To moje! – o własności dziecka

Wiosna w końcu uraczyła nas piękną pogodą, a co za tym idzie sezon na plac zabaw rozszalał się na dobre. A wraz z nim znane już, odwieczne walki:

Zostaw, to moje! –Daj mi tą łopatkę, nie bawisz się! – Właśnie, że bawię!- Piotruś, daj chłopcu łopatkę, trzeba się przecież dzielić! – Ale ja nie chcę! – Ale tak trzeba i już!

Kończą się takie dyskusje na różne sposoby: któreś z dzieci odpuszcza, ale jest niezadowolone. Żadne nie odpuszcza i żadne nie jest zadowolone. Rodzic interweniuje i znowu jedna strona się cieszy a druga złości. Dzieci dogadują się same i razem dobrze się bawią. Opcji rozwoju wypadków jest naprawdę sporo, a duża część przebiegu sytuacji zależy od takich czynników jak: etap i poziom rozwoju dziecka, reakcja dorosłego, codzienne wzorce.

MITY WYCHOWAWCZE #5 Kary i nagrody

Taki sposób wychowania królował właściwie wśród wszystkich moich znajomych i myślę, że śmiało można powiedzieć, że wśród większości dzieci lat dziewięćdziesiątych. Gdybym chciała zliczyć, ile razy w swoim dzieciństwie zarobiłam jakąś karę pewnie zabrakłoby mi umiejętności matematycznych. Jednocześnie zdarzały się też nagrody, i to chyba nawet częściej, bo nie byłam też znowu zbyt niesfornym dzieckiem. Chociaż właściwie to nie jestem pewna, czy byłam taka grzeczna, czy może zbyt sprytna, żeby dać się złapać na tym, co naprawdę wyprawiałam. 🙂

Jak to jest w takim razie z karami i nagrodami? Dzisiaj pokuszę się o roztrząsanie, czy są skuteczne i czy warto je stosować.

Jestem dumna, że siedzę w domu z dzieckiem!

Przyjęło się mówić – moim zdaniem dość niefortunnie – że kobieta na urlopie macierzyńskim, czy też wychowawczym siedzi w domu z dzieckiem. W sumie to takie określenie nie jest dość niefortunne, ono jest tak niefortunne jak założenie bikini na czyjś ślub. Bo umówmy się, na takim urlopie dzieje się mnóstwo rzeczy, podejmuje się multum przeróżnych czynności, ale siedzenie spokojnie można uplasować gdzieś na szarym końcu klasyfikacji częstości ich wykonywania. W domu w sumie też nie jesteśmy tak często.

Zazwyczaj na takim urlopie kobieta zajmuje się, oczywiście, opieką nad dzieckiem, ale też praniem, sprzątaniem i gotowaniem ( z grubsza). Wiecie, że gdybyśmy chcieli kogoś do tego zatrudnić wyszłyby nam 4 różne osoby – co najmniej? Ale ja w sumie nie o tym dziś chciałam, chociaż pokusa rozwinięcia tego tematu jest ogromna. 😉