Blog

Ratunku, nie lubię się bawić z moim dzieckiem!

zabawki figurki dunozaury zwierzęta

Jakiś czas temu na konsultacjach pewna mama zapytała mnie o jedną rzecz. Postanowiłam ją dzisiaj poruszyć, bo mam wrażenie, że po trochu dotyczy wszystkich nas. Bardzo często przewija się w moich rozmowach z rodzicami, zarówno w trakcie konsultacji, jak i w prywatnych pogawędkach.

Co zrobić, jeśli nie lubię niektórych zabaw z dzieckiem? Co, jeśli kompletnie nie czuję tej zabawy, a on ją uwielbia? Czy jeśli nie lubię się z nim bawić, to znaczy, że jestem złym rodzicem?

Po co dziecku zabawa?

chłopiec bawi się samochodem w błocie

Byliśmy dzisiaj na placu zabaw. Ignacy najpierw z zaangażowaniem wytarzał w błocie samochód, a potem siebie. W międzyczasie zanurzał auto na zmianę w kałuży, w świeżym błocie i w wilgotnym piasku. Przy okazji zanurzania zabawki zanurzył też rękawy od kurtki, a przy okazji (niezbyt udanej) próby samodzielnego skoku z podestu zanurzył w błocie nawet twarz.

Co zatem obiektywnie robił mój syn przez cały ten czas? Bawił się, brudził, może nawet niszczył zabawkę i na pewno przyczynił się do ukształtowania moich planów na, kolejne już dziś, pranie. A co robił z perspektywy rozwojowej? Podejmował całe mnóstwo przydatnych i niezmiernie ważnych dla jego rozwoju czynności *.

Jak nie podciąć dziecięcych skrzydeł?

Pamiętam taką sytuację z dzieciństwa. Wołam, chyba do którejś z ciotek, że jak będę duża będę chirurgiem. Jak to dziecko, co kilka dni oczyma wyobraźni widziałam, jak rozwija się przede mną ścieżka ogromnej, właśnie wymyślonej kariery. Tym razem jednak słyszę: to niemożliwe, chirurg nie może słyszeć tak słabo jak ty. Dokładnie pamiętam tą mieszaninę szoku i wściekłości: ale jak to, ja czegoś nie mogę? Pewnie nie było to pierwsza sytuacja, w której ktoś w taki czy inny sposób podciął mi skrzydła, ale ta jakoś szczególnie zapadła mi w pamięć.