Kiedy jedzenie staje się przemocą

Zamierzałam poruszyć już wkrótce na blogu temat odżywiania i wpływu jego sposobu na jakość naszego życia. Jednak krążący w ostatnim czasie w sieci filmik sprawił, że zacznę już teraz, choć trochę inaczej niż planowałam. Film, który pragnę skomentować możesz obejrzeć TUTAJ (link prosto z YT). Choć polecam obejrzenie go TUTAJ, gdzie można zapoznać się także z komentarzami odbiorców.

Film przedstawia małą dziewczynkę, której ktoś podsuwa kawałek pizzy i kiedy ta otwiera z entuzjazmem buzię, wciska jej podstępem łyżeczkę z dziecięcą papką. Dziecko zanosi się płaczem, a w tle zaśmiewają się dorośli. Zresztą, kiedy szukałam linku do tego konkretnego filmu, znalazłam całe mnóstwo podobnych. Rodzice podsuwający dziecku pizzę i zabierający, żeby nagrać jak płacze po odebraniu. Rodzice machający dziecku pizzą przed twarzą i w międzyczasie wciskający mu na siłę jakąś papkę, której to najwyraźniej nie chce jeść. Normalnie kupa śmiechu.

Moim celem nie jest aktualnie roztrząsanie, czy dziecko powinno jeść pizzę albo czy warto karmić je papkami. Pragnę jedynie wskazać możliwe skutki takich przezabawnych sytuacji.

Każdy człowiek (poza osobami z chorobami i dysfunkcjami regulacji apetytu) rodzi się z perfekcyjnie obmyślonym przez naturę układem głodu i sytości, który znajduje się w podwzgórzu. Ośrodek głodu uruchamia się, gdy we krwi zaczyna brakować glukozowego paliwa, a ośrodek sytości, kiedy zapasy te zostaną uzupełnione, czyli napełnimy nasz żołądek. Niemowlętom nie trzeba zatem, a nawet nie należy ustalać sztywnych godzin posiłków. Jeżeli uprzemy się, że dziecko ma jeść np. co trzy godziny, to dla jednego dziecka może to być zbyt krótka przerwa, a dla innego zbyt długa. Niemowlę lub małe dziecko może zgłodnieć szybciej jeśli w danej przerwie między posiłkami było bardziej aktywne lub później jeśli akurat np. drzemie.

Zarówno ośrodek głodu, jak i sytości wysyłają określone sygnały, które mają nas poinformować, że Oho! Czas coś zjeść! lub Hola hola! Ty już chyba się najadłeś!. Przed niemowlęciem i małym dzieckiem stoi zatem nie lada wyzwanie. Musi bowiem zapoznać się z tymi sygnałami i nauczyć się trafnie je odczytywać, a także odpowiednio reagować. Nie uda mu się to jeśli to rodzic będzie decydował kiedy i jak dużo dziecko zje. Nie powinniśmy zatem wpychać dziecku jedzenia, czy dopychać kolejnej łyżeczki. Oczywiście można zapytać dziecko, czy może chce zjeść jeszcze, bo np. widzimy, że jego uwagę rozproszyła syrena za oknem, jednak bardzo ważne jest, abyśmy dali dziecku pełną swobodę odpowiedzi. Pamiętajmy, że zdrowe dziecko nie pozwoli nam się zagłodzić. Bardzo łatwo jednak zagłuszyć naturalne sygnały organizmu dziecka przez ingerencję, chociażby w ilość zjadanego pokarmu lub karmienie podstępem, jak na filmie.

Naczelna zasada polecanej przez ekspertów ds. żywienia metody rozszerzania diety BLW brzmi: rodzic decyduje, co poda dziecku, a dziecko decyduje czy i ile tego posiłku zje. Wiem, że nie jest to wcale łatwe, bo trudno powstrzymać się od chociażby namawiania do jedzenia. Znam to uczucie aż za dobrze, tym bardziej, że od początku sama gotuję dla Syna. Kiedy na kolejny posiłek, zamiast gotowego słoiczka gotuję mu jaglankę, a one zje jej 2 łyżeczki lub kiedy czyszczę krzesełko do karmienia po raz któryś danego dnia to faktycznie nie jestem zachwycona. Mimo tego, nie zmuszam Syna do jedzenia, nie wpycham mu go do buzi ani nie próbuję zachęcać go w tym czasie czymś innym.

Ingerowanie w naturalne mechanizmy nasycania głodu w organizmie dziecka może skutkować problemami z trawieniem oraz upośledzeniem odczytywania naturalnych sygnałów organizmu, a stąd jesteśmy już o krok od zaburzeń odżywiania. Ale zaburzenia odżywania to nie tylko strona biologiczna.

Podczas czytania komentarzy pod filmem widziałam mnóstwo opinii typu: Wielka mi krzywda, że dziecko dostaje papkę zamiast pizzy, zresztą i tak nie będzie tego pamiętać. Faktycznie, jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko nie zapamięta tej konkretnej sytuacji. Zapamięta jednak towarzyszące jej emocje: smutek, wstyd i poniżenie. Z łatwością skojarzy wściekłość i bezsilność z jedzeniem. Spożywanie posiłków nie będzie dla niego przyjemnością, a torturą. Nic więc dziwnego, że odmówi jedzenia, wybierze bardzo wąską grupę pokarmów, które będą wydawały się najbezpieczniejsze lub popadnie w obsesję żywieniową np. kompulsywne objadanie.

Jedzenie jest dla dziecka niezwykłym doświadczeniem. Pozwala poznać mechanizmy własnego ciała. Umożliwia eksplorację smaków, zapachów. Otwiera przed dzieckiem świat kolorów i faktur. Sytuacja z filmu wprowadza w to niezwykłe doświadczenie przykre emocje, wywołuje lęk i wstręt do procesu jedzenia, który powinien być przecież dla nas przyjemnością.

Na koniec zostawiłam ostatnią sprawę, mimo że podczas oglądania filmu nasunęła mi się jako pierwsza. Nie rozumiem i nie zrozumiem, jak można celowo wywołać płacz własnego dziecka. W imię czego? Chwili śmiechu? Chwytliwego nagrania? Oglądając płacz dziecka na filmie, które przecież nie jest moje, czułam złość i niesmak. Niezależnie od tego, ile lajków zdobył film, takie postępowanie jest po prostu okrucieństwem. Dziecko to mniejszy człowiek, ale nie z mniejszą godnością i nikt, nawet jego rodzice nie mają prawa jej naruszać. Szczególnie w sposób tak bezsensowny i bezmyślny.

Spotkałaś/ łeś w sieci tego typu nagrania? Co o nich sądzisz? Podziel się swoją opinią!

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

4 Comments

Add Yours
  1. 1
    tarapatka

    Faktycznie filmik ewidentnie nie jest śmieszny… przynajmniej nie dla mnie.
    Mój syn ma 2 lata i nie mogę narzekać na jego apetyt. Nigdy nie zmuszałam go do jedzenia, nie włączam mu bajek czy YT podczas posiłku, nie oszukuje, ani nie obiecuje nic w zamian. Nigdy nie chodziłam i nie chodzę za nim z jedzeniem. Może dzięki temu i BLW, teraz jako dwulatek i już dużo wcześniej próbuje wszystkiego chętnie, je samodzielnie zupy i posiłki stałe, a jedzenie kojarzy mu się z przyjemnością 🙂 Wychodzę z założenia, że jeśli będzie głodny to mi to zakomunikuje, nic na siłę.

    • 2
      Martyna Filipiak

      To świetnie, że do niczego go nie zmuszasz, bo naprawdę nic dobrego z tego nie wychodzi. 🙁 Dobrze też, że nie starasz się zając go czymś innym, bo ważne, aby dziecko jadło świadomie.

  2. 3
    Karolina | Sunday's Diet

    Masakra :/ Ja byłam niejadkiem i mam okropne wspomnienia z dzieciństwa związane z karmieniem na siłę 🙁 Nie życzę tego nikomu! Myślę że będę miała więcej cierpliwości. Jeżeli chodzi o śmianie się z płaczu dziecka – NIGDY!!!

    • 4
      Martyna Filipiak

      Przykro mi, że masz takie doświadczenia. 🙁 Ja np. mam takie wspomnienie, jak siedzieliśmy z rodzeństwem przy stole nad kaszanką, bo mama powiedziała, że będziemy siedzieć przy stole tak długo, aż jej nie zjemy. Nie wiem, ile tam faktycznie siedzieliśmy, ale w moich dziecięcych oczach to była cała wieczność 😉 a kaszanki nie jem do dzisiaj…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *