Podróżowanie z dzieckiem: wady i zalety cz. I

dziecko w podróży, dziecko w nosidle

Większość z nas kocha wakacje. Czasem już z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem planujemy nasze wojaże i z utęsknieniem wyczekujemy nadejścia lata. Szczegółowo wyobrażamy sobie, jak wylegujemy się na bałtyckiej lub egzotycznej plaży albo zafascynowani zwiedzamy interesujące nas muzea. Tylko że wtedy przypomina się nam, że mamy dziecko…

Więc pewnie zamiast wylegiwać się na plaży, będziemy ganiać w pełnym słońcu za piłką lub budować fortecę z piasku. I może lepiej odpuścić sobie to muzeum, bo nasze dziecko będzie się pewnie nudzić, więc zamiast w spokoju oglądać, będziemy ganiać od gabloty do gabloty, próbując ją ochronić przed ciekawskimi rękoma naszego potomka.

Jakie właściwie jest podróżowanie z dzieckiem? Jakie ma wady i zalety? Czy na pewno podróżując nie szkodzimy dziecku (szczególnie małemu)? I wreszcie: jak zorganizować podróż z dzieckiem, abyśmy faktycznie mogli nazwać ją WAKACJAMI?

Wady

Nie ma co się oszukiwać, podróżowanie z dzieckiem lub z dziećmi ma swoje słabe strony. Szczególnie trudno podróżuje się z małymi dziećmi, bo nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć od początku do końca, jak nasz maluch na taką podróż zareaguje. Dlatego podróżowanie z dzieckiem wielu rodzicom jawi się jako wyzwanie, czasem nawet nie do przejścia.

Obawy

Odkąd byłam już w ciąży wiedziałam, że chcę podróżować z dzieckiem. Mnie i Narzeczonego połączyła m.in. pasja do podróży, małych i dużych. Nie chcieliśmy zatem, aby narodziny Ignacego stały się powodem porzucenia tej pasji. Mimo że tak bardzo tego pragnęłam, to każda nasza podróż była i jest dla mnie źródłem różnych rodzicielskich obaw.

Przy naszym pierwszym wyjeździe (do Krakowa) najbardziej bałam się tego, jak Ignacy zniesie podróż oraz jak zaaklimatyzuje się w zupełnie innym miejscu. Dodatkowo, jako że Synek miał dopiero trzy miesiące i był często karmiony piersią w ciągu dnia, zastanawiałam się, co wyjdzie z naszego zwiedzania i zimowych spacerów po mieście. Poza tym obaw było jeszcze sporo: czy akurat nie będzie ząbkował, czy się nie rozchoruje i czy poziom smogu nie będzie za wysoki itd.

Tą pierwszą podróż Synek zniósł bardzo dobrze, choć oczywiście tempo szeroko rozumianego zwiedzania było powolne, bo przerywane częstymi karmieniami w przyjaznych miejscach. Kryzys nastąpił za to w drodze powrotnej. Ignacy, zmęczony długą podróżą, wpadał w szał za każdym razem, kiedy tylko wkładaliśmy go do fotelika.

Z każdym następnym wyjazdem obaw jest jakby mniej. Po części dlatego, że już poniekąd wiem, czego się spodziewać i na co warto się przygotować. Po części zaś nabrałam trochę więcej pewności w podróżowaniu z dzieckiem i do wielu spraw podchodzę z większym dystansem.

Przygotowania

To chyba jeden z najtrudniejszych etapów podróży z dzieckiem, choć właściwie odbywa się zanim sama podróż nastąpi. U mnie już parę dni przed wyjazdem pojawia się stan pełnej mobilizacji, a moje rozmyślania stają się dość monotematyczne: co, gdzie i jak spakować.

Jedna z Was napisała w komentarzu, że to właśnie pakowanie jest dla niej najtrudniejsze i ja to doskonale rozumiem. Obmyślasz skrupulatnie, co będzie Wam potrzebne, upychasz w walizce czy w samochodzie pół chaty, a na miejscu i tak okazuje się, że czegoś brakuje.

Jaka jest na to rada? Odpuść sobie!

Oczywiście, przygotuj się i oczywiście, weź to, co uważasz za potrzebne. Warto jednak pamiętać, że jest naprawdę niewiele rzeczy, które są Wam niezbędne. Całą resztę, w razie czego, da się kupić, pożyczyć, czy ogólnie mówiąc zorganizować. A jeśli nie spakowałaś termometru bezdotykowego, a dziecko akurat się rozchoruje, nie znaczy to że jesteś złą matką i nie potrafisz zorganizować podróży z dzieckiem.

Rzeczy, które moim zdaniem są niezastąpione to:

  • mleko, przekąski, pampersy na pierwsze dwa dni (potem można zrobić zakupy)
  • ulubiona zabawka i/lub ulubiona książka
  • kosmetyki, których dziecko używa na co dzień (bez sensu ryzykować, że coś innego podrażni nagle jego skórę)
  • lekarstwa (jeśli dziecko jakieś przyjmuje).

Łatwo stworzyć sobie taką listę, indywidualnie dostosowaną do Waszych potrzeb i dopilnować zabrania właśnie tych rzeczy. Całą resztę też można zabrać, ale ich brak nie będzie źródłem wielkiej tragedii lub płaczu więc może nie warto się nimi tak stresować?

Plan wyjazdu

Pewnie dla niektórych zabrzmi to strasznie, ale najlepszym planem na podróż z dzieckiem jest… brak planu. To znaczy, dobrze zastanowić się gdzie i co chcecie zrobić, ale jeszcze lepiej zbytnio się do tej myśli nie przywiązywać.

Ogólnie, w podróży, może zdarzyć się sporo niespodziewanych wątpliwych atrakcji, a jeśli podróżujecie z dzieckiem, to ‘sporo’ trzeba pomnożyć przez tysiąc. Otrzymamy wtedy wynik, który przekona nas, że nie istnieje coś takiego, jak harmonogram podróży z dzieckiem.

Dziecko z psem, Wilno

W trakcie podróży może nam się przydarzyć sporo uchybień w organizacji czasu z dzieckiem. Tempo korzystania z atrakcji może być zbyt szybkie, łatwo bowiem niedoszacować, ile czasu spędzimy w konkretnym miejscu z naszym maluchem. Być może będziemy zwiedzać muzeum dłużej, bo musimy wymieniać się w opiece nad dzieckiem lub np. rodzinna atrakcja przypadnie dziecku do gustu tak bardzo, że zamiast przeznaczyć na nią dwie godziny, poświecimy cały dzień. A może sami będziemy danego dnia tak zmęczeni, że będziemy woleli odpuścić sobie dalszą część naszego planu i po prostu wrócić do hotelu itd.

Można tak wymieniać bez końca. Dlatego wydaje mi się, że po raz kolejny może nas w tym wszystkim uratować luz i dystans. Nie spinajmy się za bardzo i nie stresujmy, jeśli czegoś nie uda się nam zrobić. Mamy całe życie, aby podróżować, i z dziećmi, i bez, więc jeśli będziemy chcieli, możemy wrócić do danego miejsca, choćby i za dziesięć lat.

Kluby, kawiarnie i nocne życie

Z dzieckiem, szczególnie tym małym, trudno o to, aby w zupełnym spokoju posiedzieć w kawiarni czy zjeść obiad. Musimy w końcu zadbać o to, aby dziecko coś zjadło, znaleźć mu zajęcie, czy też pilnować, aby to zajęcie, które wymyśliło sobie samo nie skończyło się np. pożarem w lokalu.

Nie ma zatem mowy o delektowaniu się każdym kęsem i powolnym sączeniu kawy mrożonej. Dla mnie nie było to jakieś bardzo dotkliwe, bo już się do tego przyzwyczaiłam. Wychodzę z Synkiem dość często w różne miejsca i wiem, z czym to się wiąże. Nie odczułam zatem żadnego braku, bo zupełnego spokoju w restauracji czy kawiarni się z moim dzieckiem nawet nie spodziewałam ;).

Dziecko w restauracji, dziecko z mamą

Takie ograniczenia mogą być jednak szczególnie dotkliwe dla świeżo upieczonych rodziców. Są oni bowiem przyzwyczajeniu do innego trybu odpoczywania: takiego, w którym jesteśmy zależni tylko od siebie i tylko o siebie musimy wtedy zadbać.

Co do nocnego życia to, nie ma co się oszukiwać. Możemy pożegnać się z seksowną kreacją i tańcem w klubie z głośną muzyką. Tylko, że chyba nie o to chodzi w takich wakacjach. Jeśli decyduję się na rodzinny wyjazd, na który zabieram dzieci, to nie spodziewam się, że będę nocami biegać po imprezach. Myślę, że zdają sobie z tego sprawę nawet najwięksi miłośnicy nocnego życia choć pewnie czują w sobie większą tęsknotę za tego typu atrakcjami.

Stres dla dziecka

Dzieci bardzo różnią się tym, jak aklimatyzują się w nowym miejscu. Niektórym przychodzi to bardzo łatwo, innym dużo trudniej. Jeszcze inne łatwo przyzwyczajają się do części nowości, a zaakceptowanie innych przychodzi im trudno.

Wyrwanie dziecka, szczególnie malutkiego, z jego codziennej rutyny jest dla niego dużym przeżyciem. Może to wywoływać kłopoty ze snem, nadmierne pobudzenie, nerwować, brak apetytu, a nawet problemy z trawieniem.

Emocje dziecka, związane z wyjazdem mogą być sporym obciążeniem, zarówno dla dziecka, jak i rodziców. Jeśli zauważysz, że Twoje dziecko źle znosi podróże i ma problem z adaptacją w nowym miejscu, a zależy Ci na rodzinnym podróżowaniu, jest kilka sposobów na to, aby Wasze wyjazdy były dla Twojego malucha mniej stresujące.

Spróbuj przygotować dziecko na podróż. Dużo opowiadaj o tym, co i jak się wydarzy, jak tam dotrzecie i czego może się spodziewać na miejscu. Warto rozmawiać nawet z bardzo małymi dziećmi.

Pomocne będzie też zabranie ulubionych zabawek, czy książek, która będą dla dziecka znajome. Umożliwią odtwarzanie codziennych rytuałów, np. wieczornych, co również zwiększy poczucie bezpieczeństwa malucha.

Pod żadnym pozorem nie zmuszaj dziecka do czegoś, czego nie chce zrobić. Nawet jeśli wejście na zjeżdżalnię kosztowało majątek, nie możemy zmuszać dziecka do zjechania. Taki przymus będzie dla niego źródłem dodatkowego silnego stresu.

Podróż na pół gwizdka

Podróże z dzieckiem bywają trudne. Niełatwo jest się do nich przygotować, a jeszcze trudniej przywyknąć do myśli, że nasze przygotowania pewnie i tak okażą się niewystarczające. Coś nas pewnie zaskoczy, i to nie tak jak urodzinowa impreza – niespodzianka, tylko raczej jak mandat, kiedy myśleliśmy, że strefa się już skończyła.

mama i dziecka, hales turgus

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że wrócimy z naszego urlopu jeszcze bardziej zmęczeni niż przed nim. Jednocześnie, mimo zawrotnego tempa upływającego wolnego czasu, po naszej podróży może nam pozostać niedosyt. Niedosyt odpoczynku i snu. Zwiedzania i poznawania nowego miejsca. Wrażeń i szaleństwa. I wreszcie, niedosyt luzu i swobody. Jesteśmy w końcu rodzicami i nawet wyczekany i upragniony urlop nie zwalnia nas z odpowiedzialności za nasze dziecko.

Co o tym sądzisz? Przychodzą Ci do głowy inne niedogodności, związane z podróżowaniem z dzieckiem? Masz jakieś doświadczenia z takich rodzinnych podróży? Opowiedz mi o tym w komentarzu.

Podróż z dzieckiem to, oczywiście, nie tylko męka i udręka. Zalety podróżowania z dzieckiem pojawiły się w drugiej części tego artykułu.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

6 Comments

Add Yours
  1. 1
    Magdalena Bur

    Nasza rodzina powiększa się w październiku. Sami jesteśmy ciekawi jak to będzie. Chcielibyśmy szybko wrócić do trybu podróżowania i nie myśle tu o jeżdżeniu po Polsce ale o wyprawach na inny kontynent. Zawsze podziwiałam tych, którzy z jednej strony dźwigali plecak, a z drugiej nieśli maluszka. Mam nadzieje, że i nam się to uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *