Pierwsza wizyta u dentysty: jak się do niej przygotować?

mały chłopiec pokazuje ręką na zęby

W Polsce aż 85% sześciolatków ma próchnicę. Wraz z wiekiem zwiększa się odsetek dzieci cierpiących na tą przypadłość, a wśród osiemnastolatków sięga aż 96%. Według specjalistów taka sytuacja wynika z niewłaściwych nawyków żywieniowych (dzieci jedzą za dużo słodyczy i piją słodzone napoje) oraz niedostatecznego wyrabiania pozytywnych nawyków przez rodziców*.

W skrócie można więc stwierdzić, że dzieci mają próchnicę, bo pozwalamy im jeść nadmierną ilość cukru, niedostatecznie pilnujemy, żeby myły zęby i za rzadko zaciągamy je do dentysty. Temat zdrowego odżywiania dzieci poruszałam już TUTAJ. Dzisiaj chciałabym poruszyć temat wizyty u dentysty.

Strach dziecka

Pierwsza, i w sumie każda następna, wizyta u dentysty jest dla dziecka i dla rodziców źródłem stresu. Dla dziecka jest to nieznana, niecodzienna sytuacja. Obcy człowiek podchodzi do niego nienaturalnie blisko i chce grzebać mu w buzi. Dodatkowo temat wizyt u stomatologa owiany jest dziwną aurą w wielu bajkach i książkach (choć zauważam też bardzo fajną tendencję do pozytywnego oswajania tego tematu w coraz większej ilości bajek). Ponadto dziecko bardzo często idzie do stomatologa z rodzicem i najzwyczajniej w świecie przejmuje jego strach i stres.

Strach rodzica

A rodzice boją się z wielu powodów. Nie wiedzą, jak zareaguje ich dziecko oraz czy uda się nakłonić je do współpracy z dentystą. Obawiają się, że pojawi się konieczność leczenia, które sprawi dziecku ból. Przede wszystkim jednak, w znakomitej większości, sami boją się dentysty i ich strach udziela się maluchowi, niezależnie od tego jak bardzo starają się go ukryć.

Sama boję się dentysty. Nie bałam się właściwie przez całe życie, aż w trakcie studiów, w dość nagłej sytuacji trafiłam na dentystkę, dzięki której strach ten się narodził. Po tym radosnym doświadczeniu unikałam dentysty przez dwa lata, po czym w końcu dojrzałam do tego, żeby ten strach pokonać.

Pokonać, w sensie, zacząć znów odwiedzać gabinet stomatologa, tym razem tylko i wyłącznie sprawdzonego. W ten sposób udało mi się zmniejszyć, ale nie wyeliminować strach. Toteż chadzam sobie teraz do dentysty w miarę regularnie i zawsze informuję o tym mojego syna, żeby dawać mu w tej kwestii dobry przykład.

Kiedy na pierwszą wizytę u dentysty z dzieckiem?

Mojego stomatologa zapytałam także o to, kiedy należy zabrać na pierwszą wizytę malucha. Dowiedziałam się, że odpowiedni czas na takie przedsięwzięcie jest wtedy, kiedy dziecko ma większość zębów, czyli z reguły około drugiego roku życia. Niektórzy dentyści są nawet zdania, że taką wizytę powinno się odbyć już kiedy dziecko ma pierwsze zęby, czyli w wieku 6-12 miesięcy.

Tymczasem bardzo wielu rodziców decyduje się zabrać dziecko do dentysty w wieku przedszkolnym i to zazwyczaj dopiero wtedy, kiedy któryś z zębów zaczyna dziecku dokuczać. Jest to oczywiście zdecydowanie za późno, ale nie tylko dlatego, że o higienę jamy ustnej warto dbać cały czas, żeby wychwycić ewentualne problemy zawczasu, zanim się rozwiną.

Dodatkowym argumentem jest to, że jeśli zabierzemy dziecko do dentysty dopiero kiedy ząb już je boli to właśnie z bólem nasz maluch będzie kojarzyć gabinet dentystyczny, i to niezależnie od tego jak sympatyczny będzie stomatolog. Zabierając dziecko do gabinetu już dużo wcześniej oraz regularnie, dajemy mu szansę na poznanie tego miejsca i wytworzenie sobie związanych z nim pozytywnych i bezbolesnych doświadczeń. Nie bez powodu takie pierwsze wizyty nazywane są adaptacyjnymi.

Na pierwszą i każdą następną wizytę warto wybrać gabinet dentysty, który specjalizuje się właśnie w opiece dentystycznej nad dziećmi. Taki stomatolog będzie wiedział, czego może się spodziewać po zachowaniu malucha i niewiele go zaskoczy. Jednocześnie będzie miał swoją strategię i pomysł na to, aby w pozytywnej i spokojnej atmosferze zaznajomić malucha z gabinetem i opieką dentystyczną.

Ignacy pierwszą wizytę ma już za sobą. Odbyła się ona krótko przed jego drugimi urodzinami i było właściwie w porządku. To znaczy było dość nieprzewidywalnie, niewiele poszło zgodnie z planem, Ignacy wcale nie chciał współpracować, ale poza tym było w porządku ;). Zacznę może jednak od tego, jak przygotowaliśmy się do wizyty.

Przygotowania do pierwszej wizyty u dentysty

Już parę dni przed wizytą opowiadałam Ignacemu, o tym gdzie się wybieramy. Mówiłam po co idziemy do gabinetu stomatologicznego oraz czego może się spodziewać. Obejrzeliśmy też wspólnie różne bajki, w których jego ulubieni bohaterowie w przyjemnej atmosferze odwiedzali dentystę.

Ponadto mówiłam też, czego stomatolog może od niego oczekiwać, o co pytać lub poprosić. Wspólnie ćwiczyliśmy także otwieranie buzi i bawiliśmy się w badanie zębów. Tyle z przygotowań.

Starsze dzieci mogą zadawać różne pytania dotyczące takiej wizyty. Warto odpowiedzieć na nie rzeczowo, spokojnie i, co najważniejsze, szczerze. Nawet o pytanie, czy wizyta u dentysty może boleć.

Ignacy do perspektywy wizyty podchodził raczej z ekscytacją. W miarę swoich możliwości opowiadał każdemu, z kim rozmawiał, gdzie się wybiera i pokazywał, jak będzie otwierał buzię i robił ‘aaa’. Nie dałam się jakoś nadmiernie zwieść temu pozytywnemu nastawieniu, bo już przerabialiśmy taką ekscytację w przypadku wizyty u dermatologa. Nie mógł się doczekać, żeby w końcu wejść do gabinetu, a w środku nie dał się do siebie zbliżyć.

Nasza pierwsza wizyta u dentysty

W poczekalni znajdował się kącik dla dzieci z kilkoma zabawkami. Niewielki, ale wystarczający, aby zająć i rozluźnić Ignacego. Nie bawił się jednak długo, bo bardzo szybko został zaproszony do gabinetu. W tym przypadku brak opóźnienia uważam za bardzo duży atut, bo znudzenie może wpłynąć bardzo negatywnie na nastrój dziecka. Dlatego na taką wizytę polecam wybrać dzień, w którym gabinet nie jest oblegany (my byliśmy w sobotę). Wtedy też stomatolog będzie miał możliwość poświęcić naszemu dziecku więcej czasu.

Dentystka, która nas przyjmowała była bardzo dobrze przygotowana. Upewniła się, że to tylko wizyta w celu przeglądu, po czym przedstawiła się Ignacemu i po kolei pokazała mu różne sprzęty w gabinecie oraz ich działanie (na początku nie zbliżała niczego do jego buzi).

Taka prezentacja to bardzo dobry pomysł na adaptację i zaciekawienie dziecka. Moim zdaniem, odbyła się ona jednak zbyt szybko. Dentystka pokazywała przedmioty jeden za drugim w bardzo szybkim tempie, więc zanim Ignacy zdołał się czemuś dobrze przyjrzeć, to już pojawiało się coś innego. Wskutek tego po całej prezentacji był trochę pobudzony i rozchwiany.

I w ten sposób jego ekscytacja opadła i zamieniła się w strach. Ignacy zupełnie się zamknął na propozycje dentystki i kiedy przeszła do tego, że teraz te sprzęty powędrują do jego buzi Ignacy miał już zupełnie negatywne nastawienie i na wszelkie próby odpowiadał tak stanowczo, jak tylko potrafi dwulatek, że NIE!

Ostatecznie jednak udało się sprawdzić i zbadać jego zęby, ale tylko dlatego, że dentystka miała w zanadrzu nagrodę w postaci małych samochodzików. O ile naprawdę jestem przeciwna karom i nagrodom i sama ich nie stosuję (dlaczego nie opisywałam TUTAJ), to w tym wypadku akurat te samochody uratowały sytuację. Ignacy, mając przed sobą perspektywę wyboru samochodzika z pudełka zgodził się (choć nadal niechętnie) na obejrzenie zębów przez dentystkę.

Nadal jednak wydaje mi się, że gdyby prezentacja dentystycznych sprzętów odbyła się w wolniejszym tempie i spokojniejszej atmosferze, to jest duża szansa, że obyłoby się bez samochodów czy innych nagród.

Po wizycie rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło w gabinecie, co się Ignacemu tam spodobało, a co nie. Ignacy jeszcze długo pokazywał wszystkim autka, które tam dostał i opowiadał przy okazji o tym, co się w gabinecie działo.

Od dentystki dowiedzieliśmy się, że takie wizyty najlepiej powtarzać co 3- 4 miesiące, a na pewno nie rzadziej niż co pół roku. Z tego wynika, że następna wizyta czeka nas już niedługo.

Nie taki diabeł straszny

Może się wydawać, że nasze przygotowania do wizyty nie przyniosły oczekiwanego skutku. Jestem jednak przekonana, że mimo wszystko, ułatwiły Ignacemu przejście przez to doświadczenie. Zawsze, ale to zawsze warto rozmawiać z dzieckiem o nowych sytuacjach oraz o tym, czego może się po nich spodziewać. Nawet z tym malutkim, które zdaje się niewiele rozumieć z naszych opowiadań.

Nasz pierwsza wizyta u dentysty była niewątpliwie stresująca, zarówno dla Ignacego, jak i dla mnie. Była momentami bardzo trudna i wymagała sporo cierpliwości i wyrozumiałości wszystkich stron tego przedsięwzięcia (z dentystą włącznie). Jednocześnie nie żałuję, że wybraliśmy się na nią tak wcześnie i zamierzam kontynuować regularne wizyty u dentysty z Ignacym. I wam doradzam to samo.

Wasze dziecko dostanie w ten sposób szansę, aby zapamiętać gabinet i poczuć się w nim bezpiecznie. Jak najlepiej poznać dentystę i wytworzyć sobie jak najwięcej przyjemnych skojarzeń z dbaniem o higienę jamy ustnej. A także w względnie spokojnej i bezpiecznej atmosferze skorzystać z leczenia, jeśli zajdzie taka potrzeba.

A Wy macie już za sobą pierwszą wizytę u dentysty? Kiedy się odbyła i jak przebiegała? A może to wydarzenie jest jeszcze przed Wami?

*Według danych zebranych przez firmę Ipsos, więcej przeczytasz TUTAJ.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

12 Comments

Add Yours
    • 2
      Martyna Filipiak

      Oczywiście, że tak, każde dziecko wymaga indywidualnego podejścia
      Jednak z każdym dzieckiem warto się do takich wydarzeń przygotowywać ?. Dziękuję za Twój komentarz!

  1. 3
    sandicious

    Ja mam nadzieję,że moje maleństwo będzie tak odważne jak ja – moja była dentystka miała takie podejście,że ja po prostu kochałam chodzić do dentysty. Ba, do dziś znieczulenia nie biorę jak nie muszę :p OCzywiście to zasługa też mojej mamy, która świetnie mnie przygotowała

    • 4
      Martyna Filipiak

      Ja miałam właśnie podobnie, też lubiłam wizyty u dentysty dopóki nie to przykre wydarzenie w dorosły życiu… Trzymam kciuki za Waszą pierwszą wizytę!

  2. 7
    Żaneta

    Pamietam jak się bałam dentysty przez to jak to kiedyś wygladalo. Strach towarzyszył mi jeszcze w dorosłym życiu. Teraz jest już chyba zupełnie inaczej ?

    • 8
      Martyna Filipiak

      Kiedyś też z reguły rodzice mniej przejmowali się emocjami dzieci, tylko w takich sytuacjach nakazywali lub straszyli, a takie podejście w takich stresogennych sytuacjach zdecydowanie tylko pogarsza sprawę. Dziękuję za Twój komentarz!

    • 10
      Martyna Filipiak

      Masz sporo racji, choć obawiam się, że przy braku przygotowania lub, co gorsza, przy przygotowaniu np. poprzez straszenie nawet najmilszy dentysta nie pomoże. Dziękuję za komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *