Zdrowa żywność w mojej kuchni

zdjęcie produktów z działu zdrowa żywność

W niedawnym wpisie, w którym zachęcałam Was do aktywności na powietrzu, pisałam Wam o wielkiej trójce dobrego samopoczucia. Należy do niej: odpowiednia ilość i jakość snu, wystarczająca ilość ruchu na powietrzu oraz odpowiednia dieta.

Zdrowe odżywianie to temat, o którym mówi się obecnie bardzo dużo, ja sama także pisałam o jego roli dla funkcjonowania mózgu. Mamy coraz większą wiedzę o zdrowej żywności, choć mam wrażenie, że nadal otacza ją garść plotek i mitów.

W naszej rodzinie raczej dobrze jemy. Staram się dbać o to, aby posiłki nie tylko zaspokajały głód, ale też odżywiały cały organizm. Ci, którzy zaglądają na mój profil na Instagramie wiedzą, że pojawia się tam sporo zdrowych pyszności.

Choć przyznam szczerze, że dobre kilka lat temu temat zdrowej żywności był mi raczej obcy, Wrzucałam w siebie to, co było pod ręką w nieregularnych, najczęściej za dużych odstępach czasu. Przez to nie tylko kiepsko się czułam, ale też przybierałam na wadze, nawet kiedy w dobowym bilansie przyjmowałam stosunkowo niewiele kalorii.

Od kiedy zagłębiłam się w temat zdrowej żywności  zauważyłam całą masę korzyści, szczególnie dla mojego organizmu. Lepiej się czuję, lepiej sypiam i mam więcej energii. Odkryłam też zupełnie nowe produkty, których wcześniej nie próbowałam, a co za tym idzie nowe, nieograniczone możliwości kulinarnego rozwoju.

Od tego czasu w mojej kuchni króluje zdrowa żywność w przeróżnym wydaniu. Oczywiście jej podstawą są sezonowe warzywa i owoce.

Jest też garść produktów, które goszczą u nas, niezależnie od sezonu. Lubię mieć je zawsze ‘na stanie’, bo są bazą lub dodatkiem do bardzo wielu różnych dań. Dobrymi rzeczami trzeba się dzielić, więc i ja podzielę się z Wami tym, jakie pewniaki mam zawsze w swojej kuchni.

Kasze

kasza jaglana i kasza gryczana niepalona

Całe moje dzieciństwo niezbyt lubiłam się z kaszą. W moim domu jadło się tylko kaszę gryczaną i do pewnego momentu nie zdawałam sobie nawet sprawy z istnienia jej innych rodzajów. Na szczęście to się zmieniło i teraz bez kaszy nie wyobrażam sobie codziennego jadłospisu.

Naszą ulubioną kaszą jest jaglana. Prawidłowo przyrządzona ma delikatny i bardzo przyjemny smak. Jest lekkostrawna i bardzo zdrowa. Jagły to źródło łatwo przyswajalnego białka i dużej ilości witamin z grupy B.

Ja uwielbiam kaszę jaglaną za to, że można wyczarować  z niej niemal wszystko. Śniadanie na ciepło (jaglankę), obiad (kaszotto lub zamiennik ziemniaków), deser (ciastka, batony) i kolację (sałatkę). Jej delikatny smak sprawdza się zarówno w słodkich, jak w słonych kompozycjach.

View this post on Instagram

Ach, jaki to był doskonały podwieczorek ❤️ Jaglanka z karmelizowanym jabłkiem i rodzynkami – mimo że nie wygląda imponująco, miała wszystko, czego mi było dzisiaj trzeba. Rozluźniła i ukoiła nerwy, rozgrzała ciało i duszę w ten ponury jesienny dzień. A jej przygotowanie pochłonęło zarówno mnie, jak i Ignacego i rozwiało dość dziś napiętą atmosferę w naszym domu. Jedzenie ma niezwykłą moc ❤️ problemów nie rozwiąże, ale świetnie działa na mniejsze smutki i humorki, pobudza zmysły i koi skołatane nerwy… . . . #podwieczorek #jaglanka #karmelizowane #jablka #jesienna #depresja #ponurydzien #mamapsycholog #mamagotuje #kochamjesc #wiemcojem #instafood #foodporn #fitniefit #jedzenie #mamoc #pobudzamyzmysły #instamama #instamatki #wspolnegotowanie #jesiennydeser #jesień #autumn #kochamkaszę #blw #blwmama #rodzynki

A post shared by Martyna Filipiak (@mamaipsycholog) on

Suszone daktyle i figi

daktyle suszone i figi suszone

Od jakiegoś czasu w naszym domu właściwie nie używa się cukru. Nie słodzimy kawy i herbaty i nie dodajemy go do potraw. Lubimy jednak słodkości, stąd mamy zawsze na stanie zdrowsze zamienniki cukru i naturalne słodzidła.

Bardzo dobrze w tej roli sprawdzają się suszone figi i daktyle. Namoczone w wodzie i zblendowane na mus świetnie słodzą ciasta i desery. Wodę, w której moczyliśmy daktyle lub figi także można wykorzystać jako słodki syrop do deserów i wypieków.

W zeszłym roku udało mi się nawet zrobić dżem bez cukru, słodzony właśnie musem daktylowym i wyszedł naprawdę pyszny.

Masło orzechowe

masło orzechowe targroch

Masło orzechowe (pasta orzechowa) to produkt, od którego jestem trochę uzależniona. Uwielbiam jego mocno orzechowy słonawy smak i trochę nieregularną konsystencję. Poza tym jest źródłem pełnowartościowego białka, błonnika i przeciwutleniaczy.

Masło orzechowe świetnie sprawdza się jako dodatek do naleśników lub placuszków, baza do kremów, ciast i ciasteczek. Ja, z racji mojego zamiłowania do jego smaku, traktuję je też czasem jako niezależną przekąskę.

Warto jednak zwrócić uwagę, aby masło orzechowe w swoim składzie zawierało rzeczywiście tylko orzechy. Niestety to produkt, do którego producenci chętnie dodają tzw. ulepszacze typu cukier, sól, syrop glukozowo-fruktozowy i sprzedają je pod szyldem masła orzechowego.

Pasta orzechowa firmy Targroch, którą aktualnie testuję ma właśnie taki dobry i prosty skład. Przyjemnie zaskoczyła mnie też kremową i dość jednolitą konsystencją, która w masłach orzechowych 100% jest raczej rzadko spotykana.

Żurawina i nasiona chia

Żurawina i nasiona chia na co dzień dodaję do porannej porcji płatków i jako dodatek do pieczenia, np. do batonów i ciastek zbożowych.

Nasiona chia, czyli nasiona szałwii hiszpańskiej w ogóle świetnie odnajdują się w deserach, np. jako pudding z mlekiem kokosowym, który właściwie przyrządza się sam. Cenię sobie takie szybkie potrawy, bo w ciągu dnia z Ignacym najczęściej zwyczajnie szkoda mi wspólnego czasu na stanie przy garach, a jednak coś trzeba jeść.

Nasiona chia należą do grona tak zwanych superfoods, bo zawierają dużo substancji odżywczych, które korzystnie wpływają na nasz organizm. Są bogatym źródłem kwasów omega – 3, wapnia oraz żelaza.

Zarówno nasiona chia, jak i żurawina są składnikami naszego ulubionego deseru, czyli bochenka marchwiowego. Chociażby z tego powodu muszę pamiętać o tym, żeby stale uzupełniać ich zapasy w kuchni.

View this post on Instagram

Od rana dzisiaj u nas klimat mocno korzenny… Piekłam bochenki marchwiowe z przepisu @mynewroots – nasze ulubione ❤️ Dlatego od razu dwa, bo jeden wystarcza nam na ok… 15 minut 😅. Nie ma w nich cukru, ale są przyjemnie słodkie z lekkim pazurem, a do tego pełne aromatycznych przypraw i wypakowane różnymi zdrowymi cudami ❤️. Po prostu niebo w gębie ☁️☁️🧡. . . . #mynewroots #bochenmarchwiowy #ciastomarchewkowe #chia #superfood #fitandhealthy #healthydiet #healthyfood #dladziecka #blw #blwmama #pychota #zdroweodzywianie #wiemcojem #instafood #foodporn #kulinarneinspiracje #niedziela #sundayvibes #pysznieiaromatycznie #taktrzebażyć #mamapsycholog #wkuchni #dokawy

A post shared by Martyna Filipiak (@mamaipsycholog) on

Zdrowa żywność pełna mitów

Wokół zdrowej żywności  narosło wiele mitów. Największe i najbardziej krzywdzące z nich to te, które mówią o tym, że zdrowe odżywianie jest zawsze drogie i niesmaczne. Przyznam szczerze, że kilka lat temu mi także z tym właśnie kojarzyła się tzw. zdrowa żywność: z dopłacaniem grubej kasy za produkty o smaku i konsystencji tektury.

Tymczasem to zwyczajna bzdura. Zdrowa żywność nie musi oznaczać cieńszego portfela i rezygnowania z przyjemnych doznań smakowych. Może za to przynieść nam wiele korzyści w postaci kreatywnych posiłków i lepszego samopoczucia.

Oczywiście zgadzam się, że półki działów ze zdrową żywnością uginają się często pod ciężarem naprawdę drogich produktów. Stoi za tym aktualny wzrost zainteresowania zdrowym stylem życia, który producenci chętnie wykorzystują.

Najczęściej można jednak znaleźć tańszy zamiennik produktów, np. mniej popularnej firmy. A od czasu do czasu trzeba i moim zdaniem warto zapłacić trochę wyższą cenę za produkt, który jest wyższej jakości. Ja akurat wolę czasem zjeść coś rzadziej lub kupić tego mniej, niż oszczędzać na jakości tego, co serwuję sobie i swojej rodzinie.

Moja przygoda ze zdrowym odżywianiem to najlepszy dowód na to, że warto najpierw czegoś spróbować, zanim uwierzy się w szeroko powtarzane plotki i mity. Nie gwarantuję, że od razu polubicie wszystkie zdrowe produkty, za to mogę obiecać, że znajdziecie wśród nich coś dla siebie.

A spróbowanie i podjęcie tego wyzwania to najlepszy prezent, jaki możecie sprawić sobie i swojej rodzinie.

***

Wpis powstał we współpracy ze sklepem internetowym Bee.pl, który oferuje bardzo szeroki wybór zdrowej żywności.

sklep internetowy bee.pl

Dziękuję za Twoje odwiedziny na stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

9 Comments

Add Yours
  1. 3
    Kasia

    a ja polecam poszukać superfoods wśród tych produktów, które od dawna goszczą w naszej kuchni-np. buraki czy siemie lniane ( jest świetnym zamiennikiem chia szczególnie w wytrawnych daniach). No i wszelkie kiszonki. Kiszone marchewki to mistrzostwo świata 🙂

    • 4
      Martyna Filipiak

      Wspominałam, że owoce i warzywa to właściwie osobny rozdział, bo wiadomo, że powinny być podstawą zdrowego odżywiania 😉. Siemię lniane tolerujemy tylko w koktajlach z powodu dość specyficznego smaku, za to buraki uwielbiam, szczególnie w coadtach i sałatkach! A kiszonych marchewek nie próbowałam i musz to nadrobić, bo kiszonki to samo zdrowie 😉.

  2. 5
    Ania| Stragan Zdrowia

    Dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem. Wiele z tych produktów znam i polecam. Świetnie, że udało się zminimalizować cukier to trudny aspekt w diecie.
    I kasze zdecydowanie dobra opcja 😉 Pozdrawiam serdecznie, Ania

  3. 7
    Ania

    Zgodzę się z Tobą, że „zdrowa żywność” to temat pełen mitów i utartych (ale często błędnych) przekonań. Sama od jakiegoś czasu zwracam większą uwagę na jakość tego, co ląduje w moim żołądku. Z racji tego, że prowadzę blog kulinarny i nie chcę na nim podpowiadać wyłącznie jak dobrze zrobić schabowego, ale też jak się lepiej odżywiać i nie wydać na to całego majątku mam z tym tematem wiele do czynienia. Często spotykam się z tym, że w świadomości społecznej pokutują poglądy dawno nieaktualne. Szczególnie te dotyczące tego, że tłuszcz to absolutny wróg zdrowego odżywiania. Sama przepadam za masłem orzechowym, które wywołuje kontrowersje w moich „fit” propozycjach. Myślę, że w szkołach zamiast uczyć budowy pantofelka nauczyciel na biologii mógłby czasem wspomnieć jak można zadbać o siebie samego, to z pewnością bardziej się przyda dzieciakom w przyszłości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *